Polowanie na jelenia sika jest pod wieloma względami wyjątkowe, ponieważ nie jest to gatunek rodzimy dla naszych terenów, lecz został sprowadzony i introdukowany przez naszych przodków. Do Czech trafił na przełomie XIX i XX wieku, kiedy rody szlacheckie wprowadzały go do zwierzyńców, aby urozmaicić możliwości łowieckie. Hodowano go głównie na zachodzie kraju, w okolicach Pilzna, ale także w kraju środkowoczeskim. Pod koniec II wojny światowej i po jej zakończeniu jelenie uciekały z zaniedbanych zwierzyńców do wolnej przyrody i dobrze przystosowały się do warunków Europy Środkowej. Początkowo liczna populacja żyła na wolności jedynie w zachodnich Czechach oraz w okolicach Łaby. Tam jednak nadmiernie się rozmnożyły i zaczęły rozprzestrzeniać się do kolejnych regionów. Najpiękniejsze jest oczywiście polowanie w okresie rykowiska na przełomie września i października, kiedy dorosłe byki tworzą swoje terytoria i charakterystycznym gwizdaniem oraz sapaniem zdobywają względy łań. Są mniejsze od naszych jeleni, lecz swoim mniej rozłożystym i ostrym porożem staczają niebezpieczne walki, które często kończą się poważnymi obrażeniami. Profesjonalny przewodnik łowiecki potrafi po odgłosach rozpoznać, czy chodzi o starszego, czy młodego byka, a więc czy warto za nim podążać. Samo polowanie odbywa się rano i po południu, tak jak u nas. Poluje się metodą kombinowaną – przede wszystkim podchodem, ale w niektórych przypadkach również z zasiadki. Wszystko zależy od sytuacji i możliwości fizycznych myśliwego, kiedy przeżyciem staje się także tak zwana „walka z bliska”, ale o tym w opowieści. Przewodnik w większości przypadków używa wabika, starając się wywabić byka z jego środowiska – często gęstego poszycia. Rykowisko i samo polowanie na jelenia sika są wyjątkowym przeżyciem i każdy miłośnik przygodowego łowiectwa powinien przeżyć je przynajmniej raz. Mojego pierwszego jelenia sika pozyskałem podczas rykowiska w 2022 roku w Doupowskich Górach w pobliżu Karlowych Warów i to jest jego historia:
Planowane polowanie zbliża się wielkimi krokami, a ja już niecierpliwie odliczam każdy dzień. Nie mogę się doczekać nowych łowieckich przeżyć, historii, przyjaźni oraz pełnych napięcia i uśmiechu chwil, które będę wspominał do końca życia. I które być może kiedyś opowiem także wnukom. Tak, również na tym w dużej mierze polega łowiectwo. To nie tylko samo polowanie, ale cała atmosfera i emocje, których nie da się opisać słowami, ale wy na pewno to znacie. Po kilku godzinach jazdy ze Słowacji docieram na miejsce, do małego, autentycznego pensjonatu, gdzie grupa myśliwych przyjechała już dzień wcześniej. Wita mnie przyjaciel Tomáš, który już na pierwszy rzut oka wygląda, jakby było co świętować. I było… podczas ostatniego wyjścia udało im się pozyskać rzadkiego starego byka i od razu prowadzi mnie do świetlicy, aby mi go pokazać. Doznaję małego, ale intensywnego szoku kulturowo-społecznego! Na tacy stojącej na stole leżą aż trzy głowy z gałązkami złomu w imadłach, a przed nimi pali się świeca. Inny kraj, inny obyczaj – mówię sobie i słucham opowieści o udanym polowaniu, zerkając jednym okiem na tę nową dla mnie tradycję. „Panowie, dziękuję za serdeczne powitanie. Swoimi opowieściami wprowadziliście mnie we właściwy łowiecki nastrój.” oceniam głośno swoją narastającą gorączkę łowiecką i spojrzeniem domagam się klucza do pokoju. Po krótkim odpoczynku i przebraniu się z ubrań cywilnych w odzież myśliwską ruszamy na popołudniowe wyjście.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do łowiska. Z zachwytem obserwowałem przyrodę wokół nas – przepiękne kolory jesieni podkreślało zachodzące słońce. Doskonałość. Gdy tylko wysiedliśmy z auta, otuliło nas świeże powietrze po deszczu. Wybraliśmy zasiadkę i po wejściu na ambonę wziąłem do rąk lornetkę oraz zmierzyłem odległości, jak mam w zwyczaju w obcym terenie. Czas płynął, a my traciliśmy nadzieję, że dzisiejsze polowanie zakończy się sukcesem. Przewodnik zrezygnowany zauważył: „Zasiadka nam dziś nie wyszła. W tym miejscu są tylko łanie. Przeniesiemy się do lasu na tak zwaną ‘walkę z bliska’. Słyszę stamtąd byka, więc spróbujemy go odnaleźć i wierzę, że będziemy mieli szczęście.” W mojej głowie pojawiają się pytania: Co przyniesie to polowanie? Czy zakończy się sukcesem? Wszystkie odsunąłem na bok w jednej chwili, gdy po cichu weszliśmy do lasu, zatrzymaliśmy się i rozejrzeliśmy, czy byk nie znajduje się blisko nas. Wszędzie panował półmrok, słychać było tylko nasz oddech. Czułem, jak napięcie przepływa przez całe moje ciało. Teren był nieco bardziej wymagający, ale nam to nie przeszkadzało. Przekraczaliśmy gałęzie i skały, starając się iść zupełnie bezszelestnie, jakbyśmy byli w lesie jedynie gośćmi. Cicho szliśmy gęstym lasem po mokrym mchu, zatrzymywaliśmy się i przez chwilę obserwowaliśmy otoczenie. Zapadał zmrok, ale nie poddawaliśmy się. Wierzyliśmy, że ostatecznie się uda. Przykucnęliśmy i zagwizdaliśmy, próbując przywabić byka. Powtarzaliśmy ten sposób kilka razy. Napięcie rosło wraz z odpowiedziami byka w postaci gwizdania i sapania, które było coraz bliżej. W końcu to nastąpiło! Z cienia lasu na polanę wyszedł byk, po krótkiej „ocenie” usłyszałem umówiony sygnał „tak”. Złożyłem się do karabinu opartego na kiju strzeleckim, wycelowałem i wraz z wydechem padł strzał. W lunecie widzę, jak jeleń pada w ogniu po dobrze umieszczonym strzale na komorę. Chwila ciszy. Idziemy do miejsca strzału. Ciekawość mną targa i przyspieszam kroku. Już go widzę. Leży na ziemi. Na naszych twarzach pojawia się uśmiech. „Udało się!” mówię szczęśliwy. Schyliłem się nad jeleniem i cichym głosem wyszeptałem: „Przyjacielu, wybacz.” Przewodnik chwycił jelenia za poroże i dokładnie mu się przyjrzał. „Druga głowa, prawidłowy odstrzał selekcyjny.” ocenił. Obaj pochyliliśmy się nad nim, położyliśmy na nim złom i oddaliśmy ostatni kęs.
„Chciałbym ci pogratulować udanego polowania na jelenia sika. Dziękuję za perfekcyjne polowanie pełne zwrotów akcji i za bezbłędny strzał. Mam nadzieję, że wywozisz od nas piękne wspomnienia. Darz Bór!” powiedział, podając mi złom. To uczucie lubię najbardziej.
Wspólną kolację z pozostałymi myśliwymi naprawdę spędziliśmy znakomicie. Łączy nas przecież nasza największa pasja – łowiectwo. W pomieszczeniu było słychać różne historie, które z entuzjazmem sobie opowiadaliśmy. Głowa jelenia była wystawnie ułożona na stole, przed nią migotała świeca. To polowanie będę wspominał z uśmiechem do końca życia z okrzykiem Darz Bór!
Wideo
Zainteresował Cię artykuł Lov jelonka sika w Górach Doupowskich?
Jestem zainteresowanylov-jelena-sika-v-doupovskych-horach
hunt-for-the-sika-deer-in-the-doupov-mountains
lov-jelenu-sika-v-doupovskych-horach














